Domowy sos chiński

Mojej rodzince jednak w końcu znudził się przepis na chińszczyznę http://k-m.blog.pl/2013/04/21/chinszczyzna-po-polsku/, zostałem więc zobowiązany do wymyślenia czegoś nowego.
Hmmmm.
Nowatorskie to mi może nie wyszło ale w każdym razie domowe.
Postanowiłem bowiem własnogarnkowo wykonać sos chiński.
Na początek składniki:
Sezam – 2 duże łyżki

Cebula czerwona – 2 szt średniej wielkości

Marchew – 1 szt dość duża

Czosnek – 6 ząbków

Czerwona pasta curry – 1 łyżka

Suszone chili z pestkami – 1/2 łyżeczki

Ananas – 1/2 puszki lub jak w moim przypadku małą puszka

Kukurydza – 1 szt. też mała puszka

Imbir marynowany – kilka listków

Liście kaffiru – 3 szt.

Pomidor – 3 szt.

Papryka czerwona – 1 szt.

Sos do ryżu – 3 łyżki

Miód – 2 łyżki

Skrobia ziemniaczana – 3 łyżeczki

Masło klarowane – 2 łyżeczki

Sól, pieprz do smaku.

Jest to potrawa jednogarnkowa więc zaczynamy od sezamu. Do rozgrzanego garnka lub patelni teflonowej/ceramicznej wrzucamy sezam bez dodawania żadnego tłuszczu i prażymy na złoty kolor. Następnie dodajemy masło i pokrojoną w słupki marchewkę, smażymy chwilę do zmięknięcia marchewki, dodajemy pokrojoną w piórka cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek, smażymy do zeszklenia cebuli. Całość zalewamy zblendowanymi pomidorami. Po chwili dodajemy pokrojone w kostkę ananasa, paprykę oraz kilka listków imbiru i liście kaffiru. Następnie do gara wpada sos do ryżu, pasta curry i chili. Znowu chwilę gotujemy i dodajemy sos do ryżu i kukurydzę, miód. Na koniec w soku z ananasa rozpuszczamy skrobię i zalewamy nią potrawę, w zależności od gustu można dodać więcej niż trzy łyżeczki skrobi, wtedy sos będzie gęstszy ale też skrobia będzie bardziej wyczuwalna. Gotujemy całość ok. 5 minut i gotowe.
Można dodać podsmażonego w woku kurczaka lub sosem polać ryż i mamy potrawę wegetariańską.

Smacznego !

20150503_192805[1]

 

Można użyć natychmiast albo wlać do słoiczka na …. chińską godzinę :)

Gorący półmisek.

Dzisiaj kolejny gadżet, który warto mieć w kuchni.

To tzw. gorący półmisek. Wykonany jest z żeliwa, czyli materiału, który po nagrzaniu długo to ciepło „trzyma”, dzięki czemu potrawy na nim umieszczone także długo zachowują temperaturę. Ustawia się go na dołączonej do zestawu drewnianej deseczce z odpowiednimi wycięciami, coby nam półmisek po niej nie biegał :)

Idealnie ten gadżecik nadaje się do potraw orientalnych i azjatyckich ale także np. do smażonych grzybów.

Z tym urządzeniem jest tylko jeden problem. Jak go nagrzać by nie był zbyt gorący bo wtedy nakładając na niego jakąś potrawę możemy spodziewać się, że zachlapiemy całą kuchnię. Natomiast jeśli osiągnięta temperatura będzie za niska to zbyt szybko sam półmisek jak i potrawa wychłodzą się i nie uzyskamy zakładanego efektu.

Rozwiązaniem byłby tutaj termometr z wysoką skalą, ja takiego w tej chwili nie posiadam, więc metodą prób i błędów doszedłem do właściwego ustawienia płomienia palnika i czasu nagrzewania. U mnie to średni palnik i 5 minut, ale Wam to raczej nic nie da bo każda kuchenka daje trochę inny płomień, więc ….. próbujcie, bo warto !

Efekt wizualny i doznania smakowe są wyjątkowe !

Na zdjęciu jest kurczak słodko-kwaśny, warzywa do samego końca zachowują temperaturę, więc są cały czas kruche i pyszne !

Sajgonki z ….. maszynki do sushi :)

Okazało się, że maszynka do sushi może służyć także do przygotowania sajgonek. Zrobiłem ten eksperyment ponieważ jak przygotowałem sajgonki ręcznie to efekt wizualny po usmażeniu przypominał przypaloną podsmażoną kupkę warzyw. Dzisiaj po zastosowaniu maszynki wygląd sajgonek był zdecydowanie lepszy.

To zaczynamy, dzisiaj zrobiłem wegetariańskie sajgonki (5 sztuk) z:

Pieczarki  - 3 sztuki (zabrakło grzybków mun to zastosowałem pieczarki)

Papryczka chili – 1 sztuka

Papryka zielona – jedna ścianka

Por – odcinek ok. 5 cm

Makaron ryżowy – mała wiązka

Warzywa na patelnię – garść

Papryka chili z ziarenkami suszona – łyżka duża ( uuuuch ostre)

Sos tajski słodko-kwaśny – do smaku na talerzu

Warzywa pokroiłem w drobne paski lub kostkę i usmażyłem na maśle dodając pod koniec smażenia suszoną papryczkę chili. Makaron ryżowy gotowałem 2 minuty i po odsączeniu i ostudzeniu także pokroiłem w drobne paseczki. Płatki ryżowe wykroiłem zgodnie z szablonem z maszynki do sushi.

Teraz nastąpiło kilkanaście prób jak najlepiej przygotować wkład aby efekt był w miarę ładny. Podaję więc wypracowany sposób.

Białą taśmę maszynki trzeba posmarować za pomocą silikonowego pędzelka oliwą lub olejem. Przygotowany płatek ryżowy zanurzamy trzy razy w wodzie – powinien być jeszcze dość twardy i jednocześnie elastyczny. Układamy go na dnie maszynki na to nakładamy jedną dużą łyżkę farszu i zamykamy maszynkę i zaciskamy ją, przytrzymujemy ok. 30 sekund aby brzegi się skleiły i wyjmujemy gotowy wałeczek na talerz także wysmarowany olejem co zapobiega przyklejaniu się sajgonki do podłoża.

Rozgrzewamy na patelni olej i układamy sajgonki. Sajgonki w pierwszym momencie przyklejają się do dna patelni ale po chwili da się je przełożyć na kolejną stronę. Oczywiście nie uzyskałem takiego wyglądu jak w restauracji z sajgonkami ale po pierwsze wyszło smaczne, po drugie wiem co jem :).

Zdecydowanie ta wersja tej potrawy wejdzie na stałe do mojego domowego jadłospisu.

Smacznego!

 

A na deser ciasto mojej córci :).

Schab z warzywami w sosie chińskim

Za oknem jakby tak się coś rozjaśniło, więc postanowiłem zrobić kolorową i pełną ognia potrawę :)

Na tapetę poszedł schab z wszelkimi warzywami jakie miałem w domu. Wyszło moim zdaniem całkiem ciekawie, więc dzielę się z Wami tym przepisem, może komuś tak jak mnie poprawi humor.

Składniki (na 4 porcje):

Schab – ok. 60 dag

Boczek wędzony – ok. 30 dag

Papryka żółta, czerwona, chili i ….. taka blado żółta, sorry jestem facetem, więc określenie tego koloru przekracza moje możliwości :) – po jednej sztuce

Papryczka jalapeño marynowana – kilka do kilkunastu plasterków w zależności od własnej wytrzymałości na ostrość potraw

Brokuł – dwie większe różyczki czy jak tam się nazywają, potem rozdzielone na kilkanaście tych mniejszych

Fasolka szparagowa – ok. 15 dag

Por – odcinek ok. 10 cm

Pieczarki – 5 średniej wielkości

Ryż brązowy – 2 saszetki

Sos do woka – 1 słoiczek

Na początek kroimy boczek w plastry o grubości 2-3 mm i wykładamy nimi dno naczynia żaroodpornego. Następnie kroimy schab tak jak na kotlety (chyba, że kupiliśmy już pokrojone), lekko je rozbijamy tłuczkiem albo innym gadżetem kuchennym po czym wrzucamy na rozgrzany na patelni olej. Smażymy krótko, mięso powinno tylko zbieleć czyli nie czekamy aż się pozłoci tylko wyjmujemy je z patelni i układamy na plastry boczku, zakrywamy naczynie żaroodporne pokrywką i bierzemy się za warzywa.

Papryki po oczyszczeniu kroimy w dość duże kwadraciki, brokuł już opisałem powyżej, fasolkę kroimy na krótsze odcinki tak po ok. 2 cm, por w krążki odrzucając tę wierzchnią bardziej twardą warstwę a pieczarki w ćwiartki lub plasterki, ja preferuję ćwiartki bo bardziej mi smakują :), na koniec kilkanaście plasterków papryczki jalapeño. Wsypujemy warzywka do naczynia żaroodpornego i wstawiamy do uprzednio nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 30 minut.  W ostatnich dziesięciu minutach duszenia dodałem do mięska z warzywami cały słoiczek „Sosu do Woka”, bez mieszania, tak tylko zalałem, by cała potrawa była nim przykryta.

Po uduszeniu pozostawiamy potrawę w nagrzanym piekarniku na około 30 minut (bez dodatkowego grzania), żeby doszła i składniki się przegryzły.

W tym czasie zgodnie z przepisem na opakowaniu gotujemy ryż, zwykle jest to także ok. 30, więc powinniśmy w jednym czasie mieć gotowe danie.

Smacznego !

Boczek kto lubi może zjeść, ja go tam wsadziłem, żeby schab nie wyszedł za suchy.

Chińszczyzna po polsku.

 

Czasami pomysły przychodzą …. kiedy brakuje jakiegoś składnika w lodówce. Tak właśnie było w przypadku tej potrawy. Kilka lat temu znalazłem jakiś przepis na kurczaka po chińsku czy jakoś tak i od czasu do czasu go przygotowywałem ale pewnego dnia zabrakło mi ….. kurczaka :)
W lodówce miałem tylko kiełbasę, to jej użyłem, od tego czasu moja rodzina nie chce innej chińszczyzny.
Składniki:
Kiełbasa „jakąmasz” trzy sztuki standardowej długości.
Średnia cebula
Ogórek szklarniowy.
Pieczarki ok. 600 g.
Papryka różnokolorowa dwie, trzy sztuki.
Mała marchewka.
Kapusta pekińska.
Kalafior kilka różyczek.
Czosnek dwa ząbki.
Imbir wielkości męskiego kciuka.
Ziarna sezamu dwie łyżeczki.
Masło jedna łyżka.
Olej do smażenia.
Fix do potraw chińskich.
Sos słodko-kwaśny.
Chili w płatkach.
Zioła Małgorzaty jedna łyżeczka.

Kiełbasę obieramy ze skórki i kroimy najpierw w plastry a potem w ćwiartki. Cebule kroimy w piórka, ogórki, marchewkę, czosnek w plastry, paprykę w kostkę a imbir obieramy i ścieramy na drobnej tarce. Pieczarki w zależności od wielkości dzielimy na połówki lub ćwiartki. Z liści kapusty pekińskiej odcinamy miękkie części liścia a pozostałą twardszą część kroimy na paski, z miękkich części można zrobić jakąś surówkę.

Mamy przygotowane wszystkie składniki i możemy przejść do przygotowania potrawy. Kiełbasę smażymy na oleju na lekko brązowo dodając pod koniec smażenia dwie łyżeczki ziaren sezamu. Smażymy do momentu aż sezam zacznie podskakiwać. W międzyczasie przygotowujemy fix do potraw chińskich, zalewamy go szklanką gorącej wody, mieszamy po czym odstawiamy na chwilę by składniki nasiąkły. Przygotowanym sosem zalewamy kiełbasę i dusimy wszystko ok. 3 minut, następnie odstawiamy na bardzo mały ogień lub do ciepłego piekarnika.
W tym samym czasie co kiełbasę smażymy na maśle pieczarki. Kiedy na dnie patelni pokaże się woda z pieczarek  dodajemy łyżeczkę ziół Małgorzaty i szczyptę lub więcej płatków chili. Smażymy do odparowania wody i jak kiełbasę odstawiamy na mały ogień.
Teraz pozostałe warzywa z imbirem wrzucamy do rozgrzanego woka i smażymy je do zmięknięcia po czym zalewamy je sosem słodko kwaśnym tak by warzywa były nim delikatnie pokryte ale w nim nie pływały. Zmniejszamy ogień i dusimy 2 minuty.
Wszystko przekładamy na talerze lub tzw. gorące patelnie i gotowe.
Usmażona kiełbasa ma słony smak, pieczarki ziołowo-ostry a warzywa słodko-kwaśny ale jako całość potrawa smakuje wyśmienicie.
Smacznego.

Na koniec dobra rada. Potrawa zawiera dużą ilość przypraw i uduszonych na półtwardo warzyw, więc nie przygotowujcie jej kiedy planujecie spotkać się ze znajomymi lub np. wypad do kina lub teatru. Taka mieszanka daje …. specyficzne efekty fizjologiczne :) .