Żeberka barbecue.

Wreszcie weekend był słoneczny, więc wypełzłem na powietrze, a jak już człowiek wypełźnie to ma ochotę coś przekąsić z grilla. Standardowa kiełbasa wprawdzie mnie się nie znudzi, ale urozmaicanie żarełka nie jest złe więc postanowiłem zrobić żeberka barbecue. Moja rodzinka oceniła mój pomysł jako profanację, ponieważ hasło żeberka natychmiast kojarzy się nam z „w glazurze„. Mimo to postanowiłem zrobić takie z grilla. Robiłem je pierwszy raz więc pewnie popełniłem mnóstwo błędów i rzeczywiście nie smakowały tak wyśmienicie jak te w glazurze ale nie było tragedii kulinarnej :)

Żeberka barbecue to podobno specjał rodem z hameryki i są tam nawet zawody w ich przyrządzaniu. Jak przeczytałem pierwsze przepisy to miałem sobie dać spokój, bo to zalewy, sosy, grillowanie przez 6 godzin tak by temperatura pieczenia była stała itd., że się nie gotuje przed grillowaniem, itp. obwarowania ale całe szczęście są i przepisy na miarę moich umiejętności, więc z podpowiedzi takiego skorzystałem oczywiście robiąc po swojemu.

Składniki

Żeberka – paski ok. 1,0 kg

Zioła Małgorzatki – trochę :)

Chili w płatkach – też trochę, ale mniej.

Sos Barbecue – gotowy, kilka łyżek.

Na początek przygotowujemy żeberka, oczyszczamy z błon i nadmiaru tłuszczu, kroimy co dwie kości i układamy na foli aluminiowej w taki sposób aby można było szczelnie zawinąć zawartość. Żeberka posypujemy ziołami Małgorzatki i chili, tak w miarę tworząc ziołową powłokę, zawijamy szczelnie folię i całość wkładamy do lodówki na ok. 2 godziny, żeby mięso przeszło aromatem ziół – można też na całą noc.

Rozpalamy grilla i układamy na ruszcie tackę aluminiową, na której umieszczamy wyjęte z folii mięso. Jeśli nie mamy tacki, to można wykorzystać tę folie, w której mięso się marynowało na sucho, tylko trzeba uważać przy obracaniu żeberek, żeby jej nie porozrywać. Mięso grillowałem na średniej półce przy niezbyt wysokiej temperaturze przez około 2 godziny, często je odwracając i od czasu do czasu polewając wodą. Na koniec żeberka posmarowałem od góry sosem barbecue i smażyłem około 5 minut, po czym obróciłem mięso i powtórzyłem smarowanie sosem barbecue. Po kolejnym 5 minutach obróciłem mięsko znowu i ostatni raz smażyłem przez pięć minut. Efekt smażenia wygląda tak,  żeberka wyszły w smaku słodko-dymne i dość dobrze odchodziły od kości. Generalnie do ulubionych przez nas żeberek w glazurze to im daleko ale wyszły bardzo smaczne i pewnie będę je robił częściej.

Smacznego

Stek w miodzie.

Dzisiaj coś prostego.

Każdy facet uwielbia steki, ja tutaj nie należę do wyjątków, ale nie jestem prawdziwym mięsożercom więc lubię takie średnio wysmażone i na dodatek w słodkim sosie, dla mnie delicje !

Składniki:

  • steki dojrzewające z polędwicy ok. 0,5 kg
  • miód jedna łyżka
  • masło jedna łyżka
  • łyżeczka sosu sojowego
  • pieprz,
  • olej do smażenia
  • wiórki chili do ozdoby i smaku oczywiście.

Na początek ważna informacja, nigdy nie zamrażaj steków jeśli chcesz by mięso rozpływało się w ustach.

To przechodzimy do przyrządzenia. Steki myjemy i pozostawiamy do wyschnięcia kilkanaście minut lub osuszamy ręcznikiem papierowym. Nacieramy go świeżo zmielonym pieprzem. Włączamy piekarnik żeby się nagrzał do 160° i wybieramy patelnię. Jeśli chcemy mieć stek średnio wysmażony to bierzemy zwykłą patelnię teflonową czy też ceramiczną a jeżeli preferujemy krwiste steki to lepsza będzie patelnia grillowa. W obydwu przypadkach czasy smażenia będą identyczne ale efekt inny. Ustawiamy patelnię na ogniu lub na płycie grzewczej i na nagrzaną patelnię wlewamy trochę oleju i wkładamy steki, jeśli nie wysuszycie mięsa wcześniej to macie całą kuchnię do umycia :) Czas smażenia to ok. 3 minuty, na patelni grillowej, uwaga nie smarujemy żadnym olejem, możemy po upływie połowy czasu przekręcić steki o 90° wtedy uzyskamy piękną kratkę na powierzchni mięsa. Po upływie 3 minut obracamy steki na drugą stronę i smażymy ponownie 3 minuty. Przekładamy steki do naczynia żaroodpornego i niczym nie przykrywając wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 10 minut. W tym czasie przygotowujemy sos. Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła i dodajemy łyżkę miodu. Kiedy składniki się połączą dodajemy łyżeczkę sosu sojowego ciemnego i mieszamy do momentu uzyskania zapachu karmelu, uwaga sos „rośnie” więc nie pozostawiajcie go bez opieki. Po 10 minutach wyjmujemy steki układamy je na talerzu, polewamy przygotowaną bombą kaloryczną czyli sosem i na wierzch układamy coś dla ozdoby, ja użyłem wiórków chili i …. danie mamy gotowe. Można oczywiście steki podawać z frytkami czy innymi dodatkami w postaci surówek ale mnie najbardziej smakuje bez niczego i zjadam sam te pół kilograma. Oczywiście Jumbo z niemieckiego kanału telewizyjnego zjada kilka kilogramów ale mnie wystarczy ta porcja :) Stek w miodzie

Jak widać na zdjęciu mięso jest od góry i dołu przysmażone a w środku różowe i rozpływa się w ustach. Jeszcze jedna uwaga proponuję kupić specjalne noże do steków bo zwykłe noże nawet z piłką mogą się nie sprawdzić i odbiorą Ci całą przyjemność z jedzenia.

Smacznego !