Barszczyk z uszkami.

Dzisiaj kompozycja rodzinna.

Wstyd przyznać, ale miałem w przygotowaniu tej potrawy chyba najmniejszy wkład. Żona przygotowała barszczyk, córcia wyrobiła ciasto a ja tylko usmażyłem grzybki i wsadziłem je do ciasta ….. a ja jeszcze je wałkowałem :). Grzybki pokroiłem bardzo drobno, dodałem także drobno pokrojonego pora i usmażyłem na masełku. Dość mocno, tak na brązowy kolor, dodając jak zwykle trochę ostrej papryki i maggi. Ciasto pociąłem na kwadraciki tak ok. 3 cm i zawinąłem w nie farsz grzybowy i gotowałem przez 5 minut od wypłynięcia.  Pychota !

Zupa tajska z krewetkami!

Przepisów na zupkę tajską jest mniej więcej tyle ile blogów kulinarnych, ponieważ każdy ją robi trochę inaczej. Ja wypróbowałem kilka z nich i muszę przyznać, że wszystkie mi smakowały.

Generalnie jeśli chodzi o składniki można wyróżnić w tych przepisach następujące kategorie:

1. Owoce morza – ryby, mule, krewetki, ośmiorniczki itp.

2. Warzywka i zioła – bazylia, szczypiorek, roszponka, trawa cytrynowa, imbir, czosnek, cebula, por, chili, pieczarki, grzyby mun

3. Sos – rybny, sojowy

4. Mleczko kokosowe – tak lub nie

I teraz dowolna konfiguracja tych składników daje dobre efekty.

Do swojej zupki użyłem:

1.  Fileta z morszczuka – 1 płat

2. Krewetki – kilkanaście sztuk

3. Roszponka – garść

4. Trawa cytrynowa – 3 łodyżki

5. Imbir – odcinek 2 cm

6. Czosnek – 2 ząbki

7. Por – odcinek 5 cm

8. Sos sojowy – mała łyżeczka

9. Papryczki chili – 6 sztuk

10. Mleczko kokosowe – 300  ml

11. Pieczarki – kilkanaście sztuk

Potrzebny nam jest wywar warzywny, więc albo go przygotujemy samodzielnie albo wykorzystamy kostkę warzywną. Potrzeba będzie około 0,5 l wywaru, możemy go przygotować z takich składników jakie używamy do zrobienia rosołu ale bez mięsa drobiowego. Do niego wrzucamy pokrojone – trawę cytrynową w krążki , imbir w słupki, por w krążki i wyciśnięte w prasce ząbki czosnku. Gotujemy 3 minuty. W tym czasie smażymy na maśle pieczarki, lepsze są grzybki mun ale i pieczarki są smaczne. Wrzucamy podsmażone grzybki do wywaru wraz z papryczkami chili, rybą pokrojoną na spore kawałki oraz roszponką, gotujemy 2 minuty i dodajemy mleczko kokosowe. Podgrzewamy do całkowitego rozpuszczenia się mleczka (ok. 3 minut), po czym dodajemy do smaku sos sojowy, pieprz. Kiedy ustabilizujemy smak dodajemy krewetki i gotujemy wszystko aż krewetki zrobią się nieprzezroczyste lub ogonki staną się czerwone i gotowe.

 

Smacznego!

Sajgonki z ….. maszynki do sushi :)

Okazało się, że maszynka do sushi może służyć także do przygotowania sajgonek. Zrobiłem ten eksperyment ponieważ jak przygotowałem sajgonki ręcznie to efekt wizualny po usmażeniu przypominał przypaloną podsmażoną kupkę warzyw. Dzisiaj po zastosowaniu maszynki wygląd sajgonek był zdecydowanie lepszy.

To zaczynamy, dzisiaj zrobiłem wegetariańskie sajgonki (5 sztuk) z:

Pieczarki  - 3 sztuki (zabrakło grzybków mun to zastosowałem pieczarki)

Papryczka chili – 1 sztuka

Papryka zielona – jedna ścianka

Por – odcinek ok. 5 cm

Makaron ryżowy – mała wiązka

Warzywa na patelnię – garść

Papryka chili z ziarenkami suszona – łyżka duża ( uuuuch ostre)

Sos tajski słodko-kwaśny – do smaku na talerzu

Warzywa pokroiłem w drobne paski lub kostkę i usmażyłem na maśle dodając pod koniec smażenia suszoną papryczkę chili. Makaron ryżowy gotowałem 2 minuty i po odsączeniu i ostudzeniu także pokroiłem w drobne paseczki. Płatki ryżowe wykroiłem zgodnie z szablonem z maszynki do sushi.

Teraz nastąpiło kilkanaście prób jak najlepiej przygotować wkład aby efekt był w miarę ładny. Podaję więc wypracowany sposób.

Białą taśmę maszynki trzeba posmarować za pomocą silikonowego pędzelka oliwą lub olejem. Przygotowany płatek ryżowy zanurzamy trzy razy w wodzie – powinien być jeszcze dość twardy i jednocześnie elastyczny. Układamy go na dnie maszynki na to nakładamy jedną dużą łyżkę farszu i zamykamy maszynkę i zaciskamy ją, przytrzymujemy ok. 30 sekund aby brzegi się skleiły i wyjmujemy gotowy wałeczek na talerz także wysmarowany olejem co zapobiega przyklejaniu się sajgonki do podłoża.

Rozgrzewamy na patelni olej i układamy sajgonki. Sajgonki w pierwszym momencie przyklejają się do dna patelni ale po chwili da się je przełożyć na kolejną stronę. Oczywiście nie uzyskałem takiego wyglądu jak w restauracji z sajgonkami ale po pierwsze wyszło smaczne, po drugie wiem co jem :).

Zdecydowanie ta wersja tej potrawy wejdzie na stałe do mojego domowego jadłospisu.

Smacznego!

 

A na deser ciasto mojej córci :).

Krem z kurek.

Sezon na kurki otwarty, więc i ja korzystam z okazji. Niestety nie zebrałem sam a kupiłem w warzywniaku, wprawdzie uwielbiam łazić po lesie szukając grzybów ale moja lepsiejsza połowa jak twierdzi bardzo mnie kocha :) i nie chce bym złapał jakiegoś kleszcza albo innego cudaka. A że w domu matriarchat panuje bo to jeszcze córcia to przejąłem obawy jak swoje i po lesie nie łażę. W związku z czym wybrałem się jak zaznaczyłem na polowanie na kurki do warzywniaka i udało się kupić bardzo ładne w miarę świeże. Reszta to zwykłe dodatki na ogół dostępne w lodówce na okrągło, więc zająłem się przygotowaniem kremu.

Składniki na trzy porcje:

Kurki – ok. 15 deg

Marchew – 1 mała

Cebula – 1 mała

Por – odcinek ok. 5 cm

Czosnek – 2 ząbki

Seler – mały kawałek

Rosół drobiowy lub kostka rosołowa

Chili – 1 mała łyżeczka

Śmietana – 30% trzy łyżki

Sól, pieprz, szczypiorek lub pietruszka.

Kurki po oczyszczeniu w całości wrzucamy do garnka lub na patelnię z roztopionym masłem i dusimy aż prawie cały płyn odparuje, pod koniec dodając chili. Dodaję chili ponieważ zwykle zupy-kremy wychodzą dość mdłe. W międzyczasie kroimy cebulę i czosnek w drobną (ale bez przesady) kostkę. Po całkowitym odparowaniu płynu wrzucamy do garnka cebulę i dusimy do jej zeszklenia (możemy dodać trochę masła) po czym wrzucamy czosnek i dusimy ok. 3 minut po czym odstawiamy potrawę z ognia. Wcześniej przygotowujemy wywar warzywny. Jeśli mamy rosół z kurczaka albo innego drobiu z poprzedniego dnia to możemy go użyć nic już nie dodając a jeśli nie to przygotowujemy rosołek z kostki drobiowej. Potrzebne będzie 0,5 l wody, jedna kostka rosołowa, trochę pokrojonych w kostkę warzyw – marchew, seler, por i co tam ewentualnie lubicie w rosole, całość gotujemy do zmięknięcia warzyw i odstawiamy do ostygnięcia, po czym wrzucamy schłodzone uduszone grzybki i całość blendujemy dokładnie do otrzymania jednolitego kremu. Przelewamy to z powrotem do garnka i na lekkim ogniu podgrzewamy dodając śmietanę w takiej ilości by zupa miała odpowiednią konsystencję kremu a nie papki. Można jeszcze posolić i dopieprzyć do smaku i podajemy z grzankami i jakimiś ziołami do ozdoby.

Smacznego !

Naleśniki ostro-słodkie.

Naleśniki na słodko z dżemem lub jakąś inną konfiturą to w zasadzie standard w każdej kuchni, dlatego od czasu do czasu przygotowuję je trochę inaczej. W zasadzie to i z grzybami to standard, bo to choćby krokiety, więc znowu nie zrobiłem nic takiego nowatorskiego ale ponieważ mnie to smakuje to się dzielę przepisem, który trochę zmodyfikowałem.

Składniki na naleśniki:

Mąka, jajko i mleko. Nie piszę ilości ponieważ robię je  (pewnie jak każdy)  już od tylu lat, że robię wszystko na oko.

Składniki na farsz:

Pieczarki – 50 dag

Cebula – 1 mała

Papryka żółta lub czerwona (słodka) – 1 sztuka

Chili – duuuużo :)

Zaczynamy od farszu. Kroimy pieczarki w plasterki (lub przecieramy na tarce jak kto lubi), paprykę i cebulę w drobną kosteczkę, wrzucamy całość na patelnię (z masłem) i smażymy na wolnym ogniu aż wszystko całkiem zmięknie, właściwie to ja smażę do momentu, kiedy całość zaczyna przypominać papkę, dorzucam duuużo chili i farsz gotowy. Teraz wystarczy usmażyć naleśniki, wsadzić do środka farsz i pałaszować.

W potrawie wyraźnie czuć słodki posmak papryki i fajną ostrość chili, dla mnie super.