Paella z owocami morza.

Dzisiaj kolejna paella !

Moja córcia od kilku dni chodziła za mną i wierciła dziurę w brzuchu o paellę. Więc w końcu znalazłem trochę czasu i ją przygotowałem.

Sposób przygotowania już raz podałem 
http://k-m.blog.pl/2013/05/31/paella-wspomnienie-slonca/
, więc można sobie tam zajrzeć.

Składniki :

Ryż – 18 łyżek

Filet z łososia – 2 płaty

Krewetki tygrysie – 6-7 sztuk

Mule – ok. 0,5 kg

Kurkuma – 4 łyżeczki

Szafran – łyżeczka

Słodka i ostra papryka – po łyżeczce

Pomidory w puszce – 1 szt.

Kostka rosołowa – 1 szt.

Czosnek – 3 ząbki

Por – odcinek ok. 5 cm

Limonka – 1 szt.

Zielony groszek – mała puszka

Pomidor suszony – 3 szt.

Teraz zmiany jakie wprowadziłem do przepisu.

1. Trochę inne składniki jak widać powyżej.

2. Krewetki włożyłem do miseczki i zalałem sokiem z 2 limonek. Tak się moczyły ok. 1 godziny i przeszły kwaśnym smakiem !

3. Ryż dodałem surowy, tylko przepłukany i całe gotowanie odbywało się na patelni (trzeba cały czas mieszać, by wszystkie ziarenka …. doszły ), więc czas przygotowania zwiększył się o jakieś 15 minut.

…. i tyle :)

Oto efekt !

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A ponieważ moja lepsza połowa nie przepada za owocami morza to na osobnej patelni zrobiłem paellę tylko z kurczakiem :)

Zupa tajska z krewetkami!

Przepisów na zupkę tajską jest mniej więcej tyle ile blogów kulinarnych, ponieważ każdy ją robi trochę inaczej. Ja wypróbowałem kilka z nich i muszę przyznać, że wszystkie mi smakowały.

Generalnie jeśli chodzi o składniki można wyróżnić w tych przepisach następujące kategorie:

1. Owoce morza – ryby, mule, krewetki, ośmiorniczki itp.

2. Warzywka i zioła – bazylia, szczypiorek, roszponka, trawa cytrynowa, imbir, czosnek, cebula, por, chili, pieczarki, grzyby mun

3. Sos – rybny, sojowy

4. Mleczko kokosowe – tak lub nie

I teraz dowolna konfiguracja tych składników daje dobre efekty.

Do swojej zupki użyłem:

1.  Fileta z morszczuka – 1 płat

2. Krewetki – kilkanaście sztuk

3. Roszponka – garść

4. Trawa cytrynowa – 3 łodyżki

5. Imbir – odcinek 2 cm

6. Czosnek – 2 ząbki

7. Por – odcinek 5 cm

8. Sos sojowy – mała łyżeczka

9. Papryczki chili – 6 sztuk

10. Mleczko kokosowe – 300  ml

11. Pieczarki – kilkanaście sztuk

Potrzebny nam jest wywar warzywny, więc albo go przygotujemy samodzielnie albo wykorzystamy kostkę warzywną. Potrzeba będzie około 0,5 l wywaru, możemy go przygotować z takich składników jakie używamy do zrobienia rosołu ale bez mięsa drobiowego. Do niego wrzucamy pokrojone – trawę cytrynową w krążki , imbir w słupki, por w krążki i wyciśnięte w prasce ząbki czosnku. Gotujemy 3 minuty. W tym czasie smażymy na maśle pieczarki, lepsze są grzybki mun ale i pieczarki są smaczne. Wrzucamy podsmażone grzybki do wywaru wraz z papryczkami chili, rybą pokrojoną na spore kawałki oraz roszponką, gotujemy 2 minuty i dodajemy mleczko kokosowe. Podgrzewamy do całkowitego rozpuszczenia się mleczka (ok. 3 minut), po czym dodajemy do smaku sos sojowy, pieprz. Kiedy ustabilizujemy smak dodajemy krewetki i gotujemy wszystko aż krewetki zrobią się nieprzezroczyste lub ogonki staną się czerwone i gotowe.

 

Smacznego!

Paella – wspomnienie słońca !

Po pierwsze to zauważyłem, że moje ostatnie kulinarne zmagania w większości opierały się na kuchni azjatyckiej, więc dla odmiany postanowiłem zrobić coś europejskiego. Po drugie pogoda przynajmniej w mojej okolicy mnie nie rozpieszcza i zaczynam mieć jakiegoś doła czy cóś :) dlatego tęskniąc za ciepłem postanowiłem zrobić coś z czym kojarzy mi się dobra pogoda, plaża i słońce. Miałem dylemat czy wybrać coś włoskiego czy może hiszpańskiego…… wygrała paella, która kojarzy mi się z Teneryfą.

Postanowiłem zachować się bardzo tradycyjnie, tj. do przygotowania paelli ubrałem się w biały podkoszulek bez rękawków, koszulę i czarne spodnie. Koszula zaraz wylądowała w pralce ponieważ polałem się olejem, więc zostałem w samym podkoszulku, który zresztą też pochlapałem sosem pomidorowym, ale to mi pasowało jak ulał do potrawy więc już tak pozostałem.

Oki, po rewii mody przechodzimy do składników, które podam w ilości potrzebnej by zapełnić moją patelnię.

Ryż – 18 łyżek

Pierś z kurczaka 1 szt.

Filet z morszczuka – 2 płaty

Krewetki tygrysie – 6-7 sztuk

Mule – ok. 0,5 kg

Kurkuma – 4 łyżeczki

Szafran – szczypta

Słodka i ostra papryka – po łyżeczce

Pomidory w puszce – 1 szt.

Kostka warzywna – 1 szt.

Czosnek – 3 ząbki

Cebula – 1 mała sztuka

Limonka – 1 szt.

Aby zrobić tę potrawę wieź największą patelnię jaką masz, moja ma ok. 40 cm średnicy, rozgrzej olej i wrzuć pokrojonego w kostkę kurczaka, dodaj paprykę ostrą i słodką po łyżeczce i smaż aż mięso zmięknie. Następnie dorzuć drobno pokrojoną cebulę i rozgnieciony lub pokrojony czosnek. Smaż aż do zeszklenia cebuli i dodaj zmiksowane pomidory z puszki. Teraz trzeba na niewielkim ogniu smażyć dość długo, prawie do całkowitego odparowania wody czyli sos musi być dość gęsty. W tym czasie ugotuj ryż, ja lubię ryż z dodatkiem kurkumy ale jest to niestandardowy dodatek, więc można i bez. Po odsączeniu wrzuć ryż na patelnię wraz z szafranem, który ma dość mocny zapach więc trzeba metodą prób i błędów dojść do ulubionej ilości. Całość podsmaż około 15 minut ciągle mieszając. W tym czasie zagotuj wodę i wrzuć kostkę warzywną, jak się rozpuści dorzuć pokrojony w kostkę filet rybny i gotuj 2 minuty, pod koniec gotowania można dodać łyżeczkę lub więcej sosu rybnego. Jednocześnie wrzuć do gorącej wody mule ( poza kilkoma sztukami, których użyjesz do ozdoby potrawy ), tak by się pootwierały, po czym wyjmij je z muszli na jakiś talerzyk. Zalej wywarem rybnym ryż i dorzuć mule po czym rozprowadź ryż w wywarze w taki sposób by cały był w nim zanurzony. Od teraz nie wolno już potrawy mieszać. Teraz na średnim ogniu smażymy całość ok. 5 minut po czym dodajemy te mule, które odłożyliśmy w muszlach zanurzając je w ryżu i nadal na średnim ogniu smażymy przez 10 minut po czym na górę układamy usmażone krewetki i plasterek limonki dla ozdoby , zmniejszamy gaz i smażymy ok. 5 minut. Wyłączamy gaz i przykrywamy potrawę ściereczką na około pięć minut i ….. gotowe miód w gębie a słońce w duszy :).

Uwaga ! trzeba uchwycić moment, bo potrawa lubi się spiec na brzegach, oczywiście jest to najlepszy kawałek paelli, o który warto toczyć boje, ale jak się przesadzi to potrawa będzie do kitu !

Teraz najciekawsze, jak zjedliśmy potrawę to dopiero miałem czas wyjrzeć przez okno a tu chmury prawie rozgonione, temperatura skoczyła o jakieś siedem kresek i niech teraz ktoś powie, że jak będzie ładny weekend to nie dzięki mnie :D.

 

 

 

 

Na wyraźne życzenie ……. rewia mody !